To był wyjazd jakiego się nie spodziewałam. Owszem, kiedy się dowiedziałam, że jest plan aby z moim chórem pojechać tam na konkurs, byłam prawie że wniebowzięta. Ale im bliżej było wyjazdu tym więcej mnie nachodziło wątpliwości. Podejrzewam, że były częściowo efektem ogromnego wysiłku i idącego za nim zmęczenia, po kilkuWięcej

Jankowice, moje ulubione mogłabym powiedzieć. Byłam i jestem nadal zachwycona. Nie tylko dlatego, że miejsce samo w sobie jest przepiękne. I pałac i otaczający go park. Jestem przede wszystkim zachwycona faktem, że miejsce to jest miejscem samorządowym. Ba, funkcjonuje nawet jako osobna jednostka samorządowa. Wiele widziałam pałaców i dworów, iWięcej

Baborówko to też jedno z tych miejsc, które dużo wcześniej miałam zaplanowane do odwiedzin, ale ciągle z tyłu głowy drzemały jakieś wątpliwości czy to nie za daleko. Dobrze, że przynajmniej na tą odległość już zostały rozwiane. Teraz pozostało tylko wydłużać ten dystans i nabierać pewności w jeździe (to stale uczyWięcej

Wąsowo to miejsce, które już od dawna mnie przyciągało. Było jednym z pierwszych takich slow miejsc na mapie Wielkopolski, który „wpadł” w moje ręce. Ale długo nie znajdowałam w sobie odwagi, żeby tam dojechać. Bo niby za daleko. Dopiero tak na prawdę wyjazd do położonego nieco bliżej Strykowa, bardzo sprawnyWięcej

Ten typ tak ma. Na tyłku nie usiedzi za długo. Taka jestem, odpoczywam najczęściej w ruchu, chyba, że jest to popołudniowa, szybka drzemka. To tak jest statyczna :D W związku z powyższym w miesiącach wiosenno-letnich w weekendy trudno mnie zastać w domu. Albo jestem na działce, albo właśnie rowerem gdzieśWięcej

Trochę trudno się z nią rozstać bo wyjątkowo się w tym roku rozgościła, i nie pozwalała tak do końca o sobie zapomnieć. Nawet teraz kiedy to piszę, za oknem pada jakiś śnieg z deszczem, czy gradem  – ciężko rozeznać, w każdym razie coś leci. W sumie zimowych weekendów z nartamiWięcej

Piszę ten tekst już prawie rok po tym wydarzeniu, więc początkowo staram się odtworzyć w głowie o co dokładnie chodziło. Pamiętam, że był piątek i jak to w czasie pandemicznej pracy zdalnej, ciągnęło mnie do ruchu jakiegokolwiek. Jeszcze coś się działo w mediach, chyba politycznie bo to było przed rzekomymiWięcej

Tak, zima zaskoczyła, i to nie tylko drogowców :D Tych drugich to nawet początkowo niespecjalnie, bo bardziej odnoszę wrażenie zaskoczeni byli teraz, a nie w grudniu kiedy pierwszy raz u nas śnieg spadł. Wtedy to zastanawiałam się czy to pojedynczy taki epizod czy też początek prawdziwej śnieżnej zimy. Jak sięWięcej

….moje ulubione. To Powidz. Nie wyobrażam sobie żeby chociaż raz sezonie letnim nie pojechać do Powidza. Nie wiem co to miejsce ma w sobie, z pewnością nie tylko bazę wojskową naszych Herkulesów (i nie tylko), że ciągnie mnie do tego miejsca stale, niezmiennie i mocno. Jakby tam jakiś magnes włączyli,Więcej

To już prawie tradycja, że moją pasję do roślin i fotografowania przekładam też na pracę. I tak galeria zdjęć zieleni miejskiej rozrasta się od jakiś 2-3 lat. I być może znajdzie wkrótce tylko i wyłącznie swoje miejsce w przestrzeni internetu. Póki co jest u mnie ;) Dopóki nie zaczęłam jeździćWięcej

Kwiatów w moim otoczeniu nie brakuje nigdy. Balkon tonie w zieleni i kolorach, o działce nie wspomnę. Tym samym nie brakuje również kwiatów przed moim obiektywem. I ktoś mógłby pomyśleć, że nuda. Że przecież słonecznik rok w rok wygląda tak samo, ma te same kolory, tą samą wielkość. Podobnie inneWięcej

O Czerniejewie na tym blogu już było. Przynajmniej raz. W tekście o uroku małych miasteczek. I ja pod tym urokiem Czerniejewa jestem nadal. To jest też miasteczko w którym pierwszy raz w przestrzeni publicznej jako zieleń miejską zobaczyłam…lawendę. Cudowne rzędy lawendy posadzonej po prostu przy ulicy. I ten nieustanny szmerWięcej