Wiosennie

Dość tego zimnego. I choć wiosna za oknami skutecznie się ukrywa, uciekła gdzieś tudzież ktoś ją ukradł…to u mnie jednak będzie wiosna, choć ciut.

To jak narazie jedyny taki wypad, na jaki udało się wyjść. Trochę winne temu święta i przygotowania do nich, a trochę pogoda, która po bardzo obiecującej nagle zmieniła się na bardzo zimową…

Tzw. Ziuta na placu zabaw

Czyli o tym jak wykorzystać te trochę śniegu, mrozu i wolne niedzielne popołudnie, póki studentów sesja nie dopadnie ;)

A  Ziutą w duecie z aparatem zabawa jest zawsze dobra :) to była wyjątkowa sesja dlatego, że pierwsza taka zimą :) No, ale jak się zimy ma jak na lekarstwo, a śniegu tym bardziej to i sesji zimowych się nie ma.

Ta była wyjątkowa bo zimowa, ale nie tylko dlatego… ;)

 

Irlandia jest zawsze zielona :)

Nie zapomniany wyjazd, niezapomniany czas….

I tak siedzę z palcami nad klawiaturą i zastanawiam się co napisać bo czy rzeczywiście to co tam się działo da się ot tak po prostu przelać na papier? Opisać w zwykłych słowach jak niezwykły to był wyjazd?

Nie wiem czy się da, ale jedno jest pewne – Irladnia rzeczywiście jest taka zielona jak mówią :)

Z chórem przejechaliśmy jej sporą część, bo po tym jak dolecieliśmy samolotem do Dublina, resztę drogi do Derry w Irlandii Północnej przebyliśmy autokarem. I było na co popatrzeć.

A sam pobyt, szaleństwo. Ci co byli, wiedzą o czym mówię, a Ci co nie byli, no cóż, szkoda, bo z nimi byłoby pewnie jeszcze weselej ;)

 

 

Rusałka :)

Pewne czerwcowe niedzielne przedpołudnie, nawet bez jakieś super pogody, ale bardzo owocne w zdjęcia. Z Kasiulką już kiedyś w foty się bawiłyśmy, więc nie był to pierwszy raz kiedy wybrałyśmy się na sesję a bawiłyśmy się równie fajnie jak na poprzednich. Kasię postanowiłam zabrać…do lasu ;) Mojego ulubionego lasu z resztą bo zawiozłam ją do Puszczy Zielonki, min. nad jezioro Stęszewickie. A Kasia sama postarała się o resztę aranżacji tej sesji, czym zupełnie mnie kupiła i wyszły z tego oto te właśnie fotki :)

 

 

 

 

Takie sobie….Uzarzewo

…i przepiękne, polskie, babie lato :)

Kolejny pamiętny dzień, a w zasadzie popołudnie, zwieńczone pysznym, różowym i….Ziut, pamiętasz odwiedziny?

Szalony czas :D

I fantastyczna zabawa :)))))))))))))))))))))))))))))))))))

Krótko i zwięźle na temat ;)

 

Preludium :)

Preludium do kolejnej, baaaardzo udanej i wesołej sesji z Zuzanną :)

A w zasadzie nie całkiem preludium, bo te zdjęcia to tak jakoś obok tych drugich wyszły, w chwili przerwy ;) Modelce czasem trzeba dać odpocząć ;)

 

 

Cóż to była za sesja :)

Takiej jak ta sesji jeszcze mój aparat nie widział. I to w dodatku, nie ja sama o nią zabiegałam, ale w jakiś taki dziwny, acz naturalny sposób ona znalazła mnie.

To głównie zasługa mojego kochanego chóru Volantes Soni i jednej z chórzystek – niezastąpionej Aneczki. Aneczka bowiem wpadła na genialny pomysł promocji chóru a do tego pomysłu potrzebowała zdjęć.

Mi w to graj :)

Mieliśmy ciężką pracę podczas absolutoriów, mieliśmy też kupę zabawy z tymi zdjęciami. A ja jeszcze czegoś takiego jako fotograf amator nie przeżyłam, bo moje Volantesy to są absolutnie, niezaprzeczalnie niesamowici!!

Takich ludzi ze świecą szukać. Ja się świetnie bawiłam, oni się oddzwięczyli z niawiązką.

To najlepsi modele do zdjęć. EVER !!

Odrobinka lata :)

W środku zimy. O tak. Trzeba jakoś przełamać tą szarzyznę…bo nawet nie biel, biorąc pod uwagę nikłe ilości śniegu, a raczej jego brak…

A ja dzisiaj przeglądając moje foldery ze zdjęciami natrafiłam na taki jeden z lata, jeszcze nie opublikowany….

No to postanowiłam się tymi kolorowymi, ciepłymi obrazkami podzielić. Pełnymi słońca i bzyczących owadów ;)

Najlepsza taka sesja

Jaka jest najlepsza sesja foto? Z najlepszą przyjaciółką na pełnym spontanie :P

Ziuta, jedziesz na foty?

No jadę…

To się umaluj :)

Że co?

To co słyszysz… :))))

No dobra, daj mi trochę czasu

Ok, spakuję sprzęt i za 15 min jestem :)

Yyyyy, 15?

No dobra, za 20 :P

 

No i tym sposobem znalazłyśmy się na pańskich włościach w Wierzenicy (to dawny majątek Cieszkowskich) i moja Ziuta znów stanęła po tej drugiej stronie aparatu. Wtedy jeszcze nadal miała wątpliwości, która z tych stron jest właściwa, teraz – jak piszę ten tekst ma ich chyba coraz mniej ;)

Zgodnie nazwałyśmy tą sesję sesją "na rozkładówkę" a moja kochana Zuzanna mogła choć przez chwilę poczuć się jak Pani na włościach. Szkoda, że to już był wrzesień i mimo iż było w miarę ciepło, to już nie tak ciepło jak latem i nie tak ciepło żeby pozować w lekkiej, zwiewnej, letniej sukience. Ale może kto wie? Może nadrobimy :)))

W każdym razie bawiłyśmy się świetnie, naśmiałyśmy na czym świat stoi. I kasztany też były ;)

Ziutek, to kiedy powtórka?

 

Madzia i Oliwia

Madzi przedstawiać nie muszę :)
A Oliwka to to maleństwo, które czeka na swój moment, aby przyjść na świat.
Takie małe, a już miało sesję fotograficzną ;)

Jak na kolejny debiut – tym razem nie improwizowany, a przygotowany należycie od początku do końca,
trafiła mi się niezła gratka gdyż zdjęcia kobiet w stanie błogosławionym należą do szczególnie wyjątkowych ;)

 

Wakacyjne pstrykanie :)

W wakacje, na urlopie mamy dużo  czasu i w dodatku jest ładna pogoda więc trzeba to wykorzystać.

Dlatego właśnie zaatakowałyśmy pola w Jankowie Dolnym ;)

Część pierwsza tych zdjęć – Zuzanna.

 

Wakacyjne pstrykanie vol.2

Ciąg dalszy wakacyjnej przygody z fotografią portretową.
Zdjęcia zrobione również w pięknych okolicznościach przyrody Jankowa Dolnego.
Rozgrzana ziemia, słońce, zapach skoszone zboża i sosnowego lasu.
Cóż powiedzieć – wakacje, wspomnienia…będziemy na to czekać…